Wolność w niewoli. Twórcze podejście jako droga do odnalezienia siebie.

Submitted by Olga on Fri, 05/07/2010 - 7:10am.

Polacy na świecie: Dobry Biały Bóg

 

 

Był chyba najbardziej znanym Polakiem na Syberii. Przygodami Benedykta Dybowskiego można by obdzielić kilku ludzi. Do dziś jego imieniem zostało nazwanych ponad sto gatunków zwierząt i roślin. Nosi je również położona nad Bajkałem stacja naukowa oraz jeden ze szczytów na Kamczatce.

 

 

Benedykt Dybowski urodził się w 1833 roku w Adamarynie w powiecie mińskim. Dzieciństwo spędził na wsi. Stryj, biolog – amator, uczył chłopca rozpoznawać rośliny, pokazał jak założyć zielnik i – co na pewno wpływało na wyobraźnię - hodował w terrariach przeróżne zwierzęta. To musiało wpłynąć na wybór drogi życiowej.

W wieku 20 lat Benedykt zaczął studia na wydziale medycznym Uniwersytetu Dorpackiego, zakończył je zaś we Wrocławiu i w Berlinie. Pierwsza, estońska uczelnia pozostawiła w Dybowskim absolutną niechęć do picia wódki.


Każdy „nowy” miał obowiązek wkupienia się w towarzystwo starszych kolegów i zorganizowania popijawy. Również Dybowski został zmuszony do zaproszenia swoich towarzyszy, nie mógł się też wymigać od picia. Uchylanie się od tej powinności groziło nie tylko utratą szacunku, ale i wylaniem zawartości całej szklanki za kołnierz. Mimo, że Benedykt usiłował wyjść cało z opresji, koledzy spoili go do nieprzytomności.

Było to tak traumatyczne przeżycie, że do końca życia był konsekwentnym wrogiem alkoholu. Co więcej, w piciu upatrywał sprawcę wszystkich nieszczęść narodowych, tępił również hazard i wszelkie przejawy rozwiązłego życia. Nawet na zesłaniu zachęcał współwięźniów, aby ślubowali abstynencję.

Mikroskop jedzie na Syberię

Podczas studiów Dybowski zapoznał się ze słynnym dziełem Karola Darwina "O powstawaniu gatunków". Olśniony nowatorską teorią, według której dobór naturalny jest podstawowym mechanizmem ewolucji i która wyjaśnia różnorodność żywych organizmów, stał się jej zagorzałym propagatorem.

Trzy lata po skończeniu studiów, los młodego lekarza, podobnie jak niemalże całego jego pokolenia, odmienił się diametralnie. Podczas Powstania Styczniowego wszedł w skład utworzonego rządu powstańczego. W lutym 1864 roku młody naukowiec trafił do więziennej celi. 18 lipca 1864 roku sąd wojenny postuluje orzeczenie kary śmierci.


Na szczęście dla Dybowskiego przynosi skutek dyplomatyczna interwencja kanclerza Niemiec Bismarcka, który ujął się za nim na prośbę dawnych profesorów. Kara śmierci została  zamieniona na zsyłkę na dwanaście lat ciężkich robót.

Cztery miesiące podróży i osiem tysięcy kilometrów. Tyle dzieliło go od Syberii. Prawie połowę trasy, drogę z Tobolska do Irkucka, więźniowie przebyli na własnych nogach. Większość maszerowała w łachmanach, zużyte buty zastępowały owinięte na stopach szmaty. Surowy klimat Syberii i brutalne traktowanie nie ułatwiały marszu.



Zesłańcy często musieli sami zadbać o zakup żywności a zbrodniarze, których łączono z więźniami politycznymi znęcali się nad słabszymi fizycznie. Dybowski miał cięższy tobół niż inni. Oprócz ciepłego odzienia, niósł jeszcze mikroskop „Benesch Wasserlein”, lupy dysekcyjne, książki naukowe i narzędzia chirurgiczne. Mogły się przydać w każdej chwili.

Naukowcy-zesłańcy budują szałas

W Irkucku utknął na trzy miesiące. Czekał na przydział ostatecznego miejsca zesłania. Czas wypełnił studiowaniem literatury o syberyjskiej faunie. Jej bogactwo było jeszcze prawie nie znane dla świata. W badaczu ponownie odezwała się przyrodnicza pasja.

Wkrótce dowiedział się, że wśród skazańców są jego koledzy, którzy poświęcają odebraną wolność na badania ornitologiczne. Wtedy zakiełkowała w nim myśl o tym, aby również potraktować przymusowy pobyt na Syberii jako ekspedycję naukową, która mogłaby przynieść korzyść całej ludzkości. Dybowski miał misję naprawiania świata. Chciał, żeby stał się lepszy.

Wkrótce zapadła decyzja, że będzie odbywać karę w zabajkalskiej wsi Siwakowa nad rzeką Ingodą. Od zesłańców przenoszących się w inne miejsce kupił wraz z trzema towarzyszami niedoli mały, jednoizbowy domek. Kosztował kilkanaście rubli i miał 3 x 3 metry. Chatka zapewnić miała nie tylko mieszkanie, ale i miejsce do pracy naukowej.

Udało się wygospodarować w niej miejsce na skromne laboratorium. Dybowski jako lekarz, był traktowany na specjalnych prawach. Oferował pomoc zarówno współwięźniom jak i urzędnikom i oficerom rosyjskim.

Miał żelazne zasady, nigdy nie pobierał za usługi medyczne wynagrodzenia. Ponieważ jego kuracje były nadzwyczaj skuteczne grono wdzięcznych pacjentów systematycznie się powiększało.

Powoli zdobywał zaufanie władz i mógł swobodnie podróżować po okolicy. To ułatwiało pracę badawczą. Fascynowało go niepoznane dotąd Jezioro Bajkał.  Teoretycznie miał być to niemalże martwy akwen, a jednak...


Warunki, w jakich Dybowskiemu przyszło prowadzić badania były wyjątkowo trudne. Mróz dochodził do - 50 °C. Cały niezbędny sprzęt naukowiec musiał zrobić samodzielnie. Na skutym lodem Bajkale wybudował przesuwany na płozach, drewniany szałas, który zapewniał minimalną osłonę przed przeszywającym do szpiku kości mrozem.

Ciągnął go wraz z towarzyszami przemieszczając w nim „laboratorium” wraz z dziesiątkami kilogramów sieci, kilometrami lin, dziesiątkami wędek, sond i czerpaków. W jego wnętrzu pracowali opuszczając instrumenty przez wyrąbane w grubym lodzie przeręble. Choć badania prowadzone były w niezwykle siermiężnych warunkach, szybko przyniosły fantastyczne odkrycia.

 

Okazało się, że wbrew dotychczasowym teoriom, w Bajkale żyją liczne gatunki skorupiaków, ryb głębinowych i mięczaków, zaskakujące swą różnorodnością i całkowitą odmiennością od znanej fauny innych jezior. 

 

Droga do domu

Dybowski wysyłał wyniki badań do uczelni Irkucka, Petersburga i Warszawy. Jechały tam też okazy zwierząt, próbkami skał i mułu. Niemałym problemem było zdobycie pieniędzy. Z pomocą przyszedł hrabia Konstanty Branicki, mecenas warszawskiego Gabinetu Zoologicznego, który w zamian za przysyłane kolekcje zwierząt zasilał badaczy subwencjami.

Dodatkowym źródłem dochodów była sprzedaż eksponatów do innych muzeów Europy. Gdy o odkryciach Dybowskiego stało się głośno w świecie, o jego względy zaczęły zabiegać najznamienitsze instytucje rosyjskiej nauki.

Został zaproszony do wzięcia udziału, jako lekarz i przyrodnik, w dowodzonej przez generała Skołkowa ekspedycji, której celem było poznanie przyłączonych niedawno do imperium rosyjskiego okręgów, amurskiego i ussuryjskiego.

Sukcesy naukowe Dybowskiego sprawiły, że o jego uwolnienie zaczęli się ubiegać naukowcy całej Europy. W końcu rząd Rosji uległ presji. Jesienią 1877 roku Dybowski otrzymał ułaskawienie i mógł wrócić do Polski. Przywrócono mu też odebrany wcześniej tytuł doktora nauk medycznych. Jego los ponownie się odwrócił.

 

Odkrycia Dybowskiego przyniosły mu sławę w świecie nauki. Całkowitej zmianie uległa wiedza na temat Bajkału. Polski badacz obalił, raz na zawsze, mit na temat ubóstwa bajkalskiej fauny i jako pierwszy w historii opracował dokładną systematykę występujących w jeziorze organizmów. Mimo, że był teraz wolny, nie porzucił Syberii.

Już rok później zdecydował się pojechać na Kamczatkę, aby tam prowadzić badania zoologiczne i antropologiczne. Spędził tam pięć kolejnych lat. Na życie zarabiał jako lekarz państwowy w Pietropawłowsku.

Podczas wyprawy na wyspę Beringa zauważył, że ziemia pokryta jest mchem reniferowym. Wpadł na pomysł iż wyspa mogłaby stać się idealnym środowiskiem do wypasu renów. Miał w sobie pasję, ciągle musiał działać, chciał również pomagać miejscowym ludom. Postanowił spróbować przenieść z Kamczatki 15 dziko żyjących reniferów.

Po udomowieniu mogłyby przynieść spore korzyści tubylcom. Przywiezione przez Dybowskiego zwierzęta szybko zaaklimatyzowały się na wyspie, po 20 latach było ich już kilka tysięcy. Mieszkańcy Syberii, wdzięczni za okazany im szacunek i niesioną pomoc nazwali Dybowskiego „Dobrym Białym Bogiem”.

Syberyjska przygoda Benedykta Dybowskiego zakończyła się w 1883 roku. Miał wtedy 50 lat. Jej efektem było opisanie prawie 400 gatunków żyjących w jeziorze zwierząt z czego spora część jest endemiczną, reliktową fauną Bajkału.

Dziełem Dybowskiego jest również opis warunków hydrologicznych i klimatycznych a przede wszystkim naukowa teoria powstania Bajkału. Żyjącym w jego głębinach zwierzętom poświęcił 43 prace naukowe. W Polsce stopień doktora honoris causa nadały mu prawie wszystkie uniwersytety, a honorowego obywatelstwa udzieliło mu kilka miast.

Jak pisał w wydanej w 1981 roku biografii Dybowskiego, zoolog i historyk nauki profesor Gabriel Brzęk: „(...)Nie spotkałem jeszcze nikogo z lwowskim rodowodem, który nie wzruszyłby się na brzmienie nazwiska Benedykt Dybowski!”.

Lidia Kawecka

http://przewodnik.onet.pl/1197,1660,1608770,0,1,artykul.html