Bajka o życiu i śmierci oraz o tym, co znaczy podążać drogą pragnień

Submitted by Olga on Mon, 02/01/2010 - 2:00pm.

Trzy wybrane i opracowane fragmenty z książki Michaela Ende „Nie kończąca się historia”:

1.

Już od  kilku dni gościł Bastian w jaskini lwa Graogramana, zwanym też Kolorową Śmiercią. Patrzył jak co noc lew umierał, zamieniając się w kamień, a bezkresna Pustynia Barw Goab przeobrażała się we wspaniały, zachwycający, wciąż rosnący i kwitnący Las Nocy – Perelin, który... wraz z pierwszymi promieniami słońca ponownie zamieniał się w kolorowy pył  - Pustynię  Barw.

Dzięki spotkaniu się z Bastianem, lew nareszcie dowiedział się i zrozumiał dlaczego od niepamiętnych czasów wraz z nadejściem każdej nocy musiał znosić straszliwe cierpienia. Słuchając chłopca, patrzył na niego ze zdumieniem.

- A to wszystko - zakończył Bastian - może pojawiać się tylko wówczas, kiedy ty skamieniejesz.  Ale Perelin pochłonąłby wszystko i udusiłby się sobą, gdyby nie musiał wciąż umierać i rozpadać się w proch, kiedy ty się zbudzisz. Perelin i ty, Graogramanie, tworzycie całość.

Graograman milczał długo.

- Panie – powiedział wreszcie – widzę, że moje umieranie daje życie, moje życie zaś przynosi śmierć, a jedno i drugie jest dobre. Teraz rozumiem sens mojego istnienia. Dzięki ci.

2.

- Wszystko jest takie dziwne – oświadczył Bastian na koniec ich rozmowy. – Przychodzi mi na myśl jakieś pragnienie i za każdym razem natychmiast zdarza się coś, co odpowiada temu pragnieniu i spełnia je. Nie zmyślam tego, wiesz? … Nigdy bym nie zdołał tego wszystkiego wymyślić. … A mimo to wszystko pojawia się dopiero wówczas, kiedy czegoś zapragnę.

- To dlatego, że nosisz AURYN, Blask – powiedział lew.

- Ja nie rozumiem czegoś innego – starał się wyjaśnić Bastian.  – Czy wszystko zaczyna istnieć dopiero wówczas, kiedy czegoś zapragnę? Czy też istniało już przedtem, a ja to tylko odgadłem?

- I jedno, i drugie – odparł Graograman.

3.

W końcu nadszedł czas na dalszą drogę. Ale jak to zrobić? Wszędzie wokół była martwa pustynia. Nie było też żadnej możliwości by się przedrzeć przez Perelin.

- Ale przecież ja nie mogę odejść – zauważył Bastian. Pustynia jest o wiele za duża, aby ktokolwiek zdołał się z niej wydostać. A ty nie masz jak mnie wywieźć, bo nosisz pustynie ze sobą.

- Drogi w naszej krainie  - powiedział Graoraman - odnajdziesz jedynie poprzez swoje pragnienia. I zawsze możesz podążać tylko od jednego pragnienia do drugiego. To, czego nie pragniesz jest dla ciebie nieosiągalne. Takie znaczenie mają tu słowa „blisko” i „daleko”. I nie wystarczy chcieć odejść z jakiegoś miejsca. Trzeba dążyć do innego. Ty musisz poddać się przewodnictwu swoich pragnień.

- Ale ja wcale nie chcę odchodzić – odparł Bastian.

- Będziesz musiał znaleźć swoje następne pragnienie – stwierdził Graograman niemal surowo.

- A jeśli je znajdę – spytał Bastian – to w jaki sposób zdołam stąd odejść?

 Graograman wyjaśnił chłopcu, że w ich krainie jest takie miejsce, które prowadzi wszędzie i do którego zewsząd można dotrzeć. To miejsce jest zwane Świątynią Tysiąca Drzwi. Nikt nie widział jej nigdy z zewnątrz, bo nie ma ona żadnej zewnętrzności. Wnętrze natomiast stanowi labirynt drzwi. Kto chce ją poznać, musi mieć odwagę zapuścić się w ten labirynt.

A ponieważ nie sposób zbliżyć się do niej zewnątrz, właściwie każde, jakiekolwiek drzwi mogą okazać się furtą do tej Świątyni.

-Ale kiedy już się jest w środku- spytał Bastian – to można gdzieś się wydostać?

- Tak – odparł lew – lecz nie jest to takie proste jak w zwyczajnych budowlach. Bo przez labirynt tysiąca drzwi może cię przeprowadzić tylko prawdziwe pragnienie. Kto go nie ma, ten musi błądzić, aż uprzytomni sobie, czego pragnie. A to nieraz trwa bardzo długo.

- A jak znaleźć furtę do tej świątyni?

- Trzeba tego pragnąć.

Bastian zastanawiał się długo, po czym powiedział:

-Dziwne, że nie można po prostu zapragnąć tego, co się chce. Skąd właściwie  biorą się pragnienia? I co to w ogóle jest pragnienie?

Bastian pokazał lwu napis na odwrocie Klejnotu: CZYŃ TO, CZEGO PRAGNIESZ.

- …to przecież znaczy, że wolno mi czynić wszystko na co mam ochotę, nie sadzisz?

Oblicze Graogramana przybrało nagle przerazająco poważny wyraz, a jego oczy zaczęły się żarzyć.

-Nie – powiedział owym głębokim, grzmiącym głosem. – To znaczy, że masz spełnić swoją Prawdziwą Wolę. A nie ma rzeczy trudniejszej.

- Moją Prawdziwą Wolę? – powtórzył Bastian poruszony. – Co to takiego?

- Jest to twoja własna najgłębsza tajemnica, której nie znasz.

- Jakże więc mogę ją poznać?

- Podążając drogą pragnień, od jednego do drugiego, aż po ostatnie. Ona doprowadzi cię do twej Prawdziwej Woli.

- Właściwie nie wydaje mi się to takie trudne - stwierdził Bastian.

- Ze wszystkich dróg ta jest najbardziej niebezpieczna – powiedział lew.

- Dlaczego? – spytał Bastian. – Ja się wcale nie boję.

- Nie o to chodzi – zagrzmiał Graograman. – Wymaga ona najwyższej prawdziwości i uwagi, bo na żadnej drodze nie jest tak łatwo zagubić się ostatecznie.

- Sądzisz, że to może dlatego, iż nie zawsze ma się dobre pragnienia? – dopytywał się Bastian.

Lew począł walić ogonem o piasek, na którym spoczywał. Położył uszy po obie i zmarszczył nos, jego oczy zionęły ogniem. Bastian skulił się mimowolnie, gdy Graograman przemówił głosem, od którego znów zadrżała ziemia:

- Co ty tam wiesz o pragnieniach! Co ty tam wiesz o tym, co jest dobre?

Bastian przez następne dni dużo rozmyślał o tym wszystkim, co powiedziała mu Kolorowa Śmierć. Lecz pewnych rzeczy nie da się zgłębić rozmyślaniem, trzeba ich doświadczyć. I tak zdarzyło się, że dopiero znacznie później, gdy miał za sobą wiele przeżyć, przypomniał sobie słowa Graogramana i zaczął je rozumieć.